No i w końcu skończone! Wiosna już pięknie się rozgościła. Co do zapachów wiosennych troszkę trwało, ale już są. Na przełomie zimy i wiosny zastanawiałam się co dalej mam robić w życiu. Dużo się u mnie zmieniło i odbyłam pewną wewnętrzną podróż gdzie niekoniecznie czułam, aby tutaj dalej działać. Rozdarta wewnętrznie pomiędzy tym co powinnam i tym, co czuję. Zastanawiałam się nad tym czy jest w ogóle osiągalne w tych czasach to, co chcę robić. I nie tak dawno pojawił się KTOŚ na mojej drodze, który pokazał, że jednak dalej warto marzyć i mieć cele oraz realizować swoje marzenia. Nadal są oczywiście niezmienne tylko czasami je mniej czuję (wiem to mnie właśnie gubi, ale nadal się tego uczę).
Wiosna to szczególny dla mnie czas, w którym zawsze w moim życiu dzieje się mnóstwo rzeczy. Zacznę od tej wiosny, ponieważ to ta jest najważniejsza, ponieważ odnalazłam swoją właściwą drogę i w nią ruszam. Poprzednia wiosna była przełomem jeśli chodzi o pewną relację, na szczęście dzisiaj już z niej jestem wyleczona. Jeszcze wcześniejsza wiosna to tworzenie pewnej świecowej marki. Wiosną dzieją się cuda przynajmniej u mnie sięgając pamięcią tak zawsze było. To właśnie wtedy moje miasto rodzinne, czyli Żagań zaczynało budzić się do życia, a my dzieci nie schodziłyśmy z naszych podwórek. Do tego parki i lasy, jakie nas otaczały pieściły nasze dziecięce życia. Uczyła nas przyroda, a ludzie starsi, którzy nas otaczali przekazywali swoją wiedzę. Chodząc do szkoły, która znajdowała się w Pałacu Królewskim tam uczyliśmy się historii i poznawaliśmy legendy, jakie od pokoleń były przekazywane na naszych ziemiach. Każdej majówki wyjeżdżałam wraz z rodzicami i moim wymarzonym psiakiem Owczarkiem Szkockim Collie o imieniu Daisy (dokładnie tak jak księżniczka z zamku Książ) wyjeżdżaliśmy do moich Dziadków.
Tak dokładniej tej ukochanej Babuni, o której tak często piszę i mojego Dziadka Stefana. Dziadka, którego kochałam ponad wszystko. Niestety właśnie 2 maja Dziadka dusza opuściła Jego ziemskie ciało i tak już od tamtej pory jest obok mnie zawsze. Taki mój anioł stróż. Właśnie ta seria zapachowa powstała z myślą o moim Dziadku. Dlaczego tak? Dlatego, bo to właśnie On przekazał mi wiedzę o Matce Naturze i nauczył mnie szacunku do każdego istnienia. W życiu dorosłym o tym zapomniałam, ale w pewnym momencie wróciłam z pokorą do tych nauk. Jestem wdzięczna, że miałam tak wspaniałego Dziadka, który nadal jest obok mnie i czuwa, abym oczywiście czasami się sponiewierała, ale jednak z każdej lekcji wyszła mądrzejsza. Kolekcja wiosennych zapachów jest zapachami mojego dzieciństwa, jakie mi towarzyszły gdy poznawałam świat dzięki moim Dziadkom i Matce Naturze.
W serii znajdziecie Majowe Wędrówki i Wiosenną Podróż no bo to idealny czas na pachnące wyprawy i nie tylko. Gdy tylko przekraczamy próg naszego domu otula nas zapach wiosny z każdej możliwej strony. Wszędzie kwitnące kwiaty! Oczom ukazuje się świat w rozkwicie. Po Przebudzeniu pojawiają się pszczoły, osy, wracają do nas ptaki słyszymy je wszędzie. Wchodząc tam, gdzie Matka Natura jest wszechobecna, często idąc W Kierunku Słońca widzimy Powiew Wiosny i jej Wiosenne Widoki. Kwitnące drzewa na biało kojarzą mi się z Białymi Aniołami, czystymi i z pięknymi sercami. W maju Przedwiośnie to już wspomnienie i możemy delektować się Czarem Magnolii i za moment przypomnieć sobie, ze właśnie Wiosna Pachnie Bzem. Słowiańskie Jare Gody już były, ale co przyniosą tej Wiosny to jeszcze jest zagadką. Może Majówka będzie Wiosną w Bieszczadach, hmmm kto wie to tylko zależy od nas. Wiem, bo mnie to spotkało, że Miłość rodzi się wiosną. A teraz wyruszam poszukać Rusałki. Słowa Friedricha von Schillera: „Fantazja to wieczna wiosna.”, są ponadczasowo aktualne!
Pachnącej WIOSNY Wam wszystkim życzę!